22.04.2016
Walkera 250 – RECENZJA

Drony od kilku lat stale zyskują na popularności. Każdego fascynują, każdy chce je zobaczyć z bliska, każdy chce je mieć na własność. W ostatnim czasie szczególnym zainteresowaniem cieszą się maszyny niewielkie, ale o gigantycznej mocy, zwane popularnie „dwieście pięćdziesiątkami”, lub „wyścigówkami FPV”. W tym artykule przyjrzę się z bliska nowości na rynku firmy Walkera – Runnerowi 250.

Na co dzień jestem operatorem dużych i ciężkich platform latających do wykonywania specjalistycznych zadań. Gdy owy maluch trafił do nas na testy, nikt nie musiał mnie długo przekonywać, by na chwilę „przesiąść się z TIRa do bolidu Formuły 1”. Już pierwszy kontakt z produktem Walkery zrobił na mnie spore wrażenie – spodziewałem się ujrzeć na biurku nieporęczne pudło, podczas gdy zobaczyłem mały, dobrze wykonany, całkiem lekki plecak. Zarzuciłem więc pakunek na plecy i jeszcze tego samego dnia udałem się w moje ulubione miejsce do latania.

Po otwarciu plecaka, naszym oczom ukazuje się gotowa do lotu wyścigówka, wykonana bardzo starannie z włókna węglowego, wraz z baterią, aparaturą sterującą, instrukcją, ładowarką oraz opcjonalną anteną GPS, którą możemy zamontować. Oprócz tego producent wyposażył nas w zestaw najpotrzebniejszych narzędzi oraz przewodów. Całość jest starannie chroniona przez piankowe wypełnienie. Myślę, że całym pakunkiem spokojnie będzie można rzucić do bagażnika samochodu jadąc na urlop i nie powinno zrobić to na nim większego wrażenia. Przed pierwszym użyciem naprawdę warto przeczytać dołączoną instrukcję, oraz koniecznie naładować akumulator. Tuż przed samym lotem musimy jedynie przykręcić śmigła, gdyż do transportu należy je zdemontować.

Pogoda była średnia, niezbyt ciepło, pełne zachmurzenie, wiatr około 5-6 m/s. Szybka kontrola jego kierunku oraz ruchu lotniczego w rejonie. Nie chciałbym przecież zobaczyć jak moja pędząca blisko 100 km/h maszyna wbija się w awionetkę. Pierwsze podłączenia zasilania i próba skomunikowania nadajnika z odbiornikiem zakończyła się fiaskiem, jednak następna i kolejne próby były już bez problemowe. Kontrolną próbę zazbrojenia przeprowadziłem w ręce. Odkryłem wtedy ciekawą funkcjonalność oświetlenia, którą zastosował producent. Oprócz świateł przednich i tylnych, na ramionach znajdują się małe paski LED-ów, w kolorze pomarańczowym. Okazuje się, że są to kierunkowskazy. Reagując na wychylenia drążków aparatury, sygnalizują zamiary pilota, innym uczestnikom wyścigu FPV. Pomysłowość tego rozwiązania zrobiła na mnie spore wrażenie. Niestety, mimo że sama platforma jest wyposażona w system nadawania wideo z kamery pokładowej, to zestaw nie zawiera żadnego monitora czy googli wizyjnych, więc nie miałem okazji sprawdzić jak ten wariat lata w trybie FPV.  Nadszedł wyczekiwany pierwszy lot. Silniki aktywowane, lekkie dodanie gazu, maszyna unosi się nad ziemię. Najpierw zawis, chwila na oswojenie się z tym potworem, ale juz moment później pełne wychylenie drążka do przodu, spore zwiększenie przepustnicy i co? I w zasadzie to nic. Komputer pokładowy pozwolił jedynie na niewielkie wychylenie, co przełożyło się na przyśpieszenie gorsze, niż w platformach, którymi latam na co dzień. Przypomniałem sobie wtedy, że pierwszy tryb lotu jest przeznaczony dla początkujących, gdzie są pewne ułatwiające ograniczenia. Zupełnie inną bajką okazał się drugi tryb lotu. Dron znacznie chętniej i żwawiej reagował na moje polecenia. Przyśpieszenie „wbijało w fotel”, agresywne zakręty, wznoszenie i opadanie – wszystko to zaoferowała mi Walkera! Sama przyjemność. Trzeci tryb lotu jaki możemy aktywować to już totalna jazda bez trzymanki – tryb bez jakiegokolwiek wspomagania. Oznacza to brak kontroli kąta pochylenia, co  umożliwia wykonywanie akrobacji, jak pętle i beczki. Wymaga to  jednak bardzo dużych umiejętności pilotażu, a przede wszystkim czasu reakcji. Niestety, takie ekstremalne doznania kosztują, i już po 5 minutach musimy przerwać zabawę, by wymienić akumulator. Jeśli mamy ich kilka, to po 30 sekundach znów możemy lecieć. Jednak jeśli korzystamy tylko z jednego, dostarczonego przez producenta, to czeka nas przynajmniej godzina ładowania. Po wszystkim, zapakowanie do opakowania zajęło mi nie więcej jak 2 minuty, więc mobilność tego produktu jest niesamowita!

Walkera Runner 250 to propozycja dla wymagających, pragnących mocnych wrażeń pilotów. Oferuje ona za stosunkowo niewielkie pieniądze platformę wyścigową, o wysokiej jakości wykonania, będącą doskonałym sposobem na spędzanie wolnego czasu, czy zabawę ze znajomymi. Dzięki dedykowanemu plecakowi transportowemu, możemy bez obaw przewozić naszą zabawkę w każde miejsce, w które się udajemy, by zawsze dostarczało nam rozrywki. Popularność takich dronów sprawia, że coraz częściej słyszymy o nowej dyscyplinie sportu – wyścigach FPV. Kto wie, może zaczynając od tego modelu, za niedługo zostaniesz mistrzem świata w Wyścigach Dronów? Przekonaj się!

IMG_0689

Informacja o cookies Zamknij informację o cookies
Ta strona korzysta z plików cookies(ciasteczek). Aby dowiedzieć się więcej na temat samych plików, sposobu ich używania oraz polityce prywatności, kliknij w dowiedz się więcej.